

Transkrypcja materiału
Gdzie kwaterował Wołodyjowski...
„Przedawszy parę koni, a dokupiwszy nowych, jechali dalej wzdłuż granicy pruskiej — relacjonuje w „Potopie” Sienkiewicz przygody Andrzeja Kmicica — ale już traktem wiodącym z Łęgu do Szczuczyna, leżącego w samym kącie województwa mazowieckiego między Prusami z jednej, a województwem podlaskim z drugiej strony. Do Szczuczyna samego nie chciał jechać pan Andrzej, a to z tej okazji, że dowiedział się, że w mieście stoi kwaterą jedna chorągiew konfederacka, której pułkownikuje pan Wołodyjowski”.
A jak wyglądał ówczesny Szczuczyn? Autor „Potopu” pisze tak: „Ow Szczuczyn uchodził za miasto ale nim nie był rzeczywiście, nie miał albowiem jeszcze ani wałów ani ratusza, ani kolegium pijarskiego, które dopiero za czasów króla Jana III powstało, a domów szczupło i więcej chałup niż domów, które tyl-
ko dlatego miastem się zwały, że w kwadrat były pobudowane tworząc rynek, niewiele zresztą mniej błotnisty od stawu, nad którym miasteczko leżało”.
Niepochlebnie więc pisał Sienkiewicz o Szczuczynie, ale prawdziwie, istotnie, dopiero w późniejszych latach, będąc właścicielem Antoniego Szczuki, podkanclerzego litewskiego, miasto leżące nad Wissą poważnie się rozbudowało. Twórcą stylowych, barokowych budowli był wybitny włoski architekt, Józef Piola. Do najznakomitszych budowli zaprojektowanych przez Piolę należały: zespół klasztorny, kościół oraz pałac.
Różne koleje losu przechodził Szczuczyn w swej historii. Najpierw należał do powiatu wąsoskiego, później sam stał się miastem powiatowym, aby w końcu ustąpić miejsca Grajewu. Jak w tym przysłowiu: fortuna kołem się toczy. Dzisiaj Szczuczyn to nieduże skromne miasteczko, jakich wiele można spotkać na Białostocczyźnie. Czas? dawnej świetności minęły bezpo-
wrotnie i nie ma potrzeby teraz ich kontemplować.
Piszę o tym celowo ponieważ w powojennej historii miasteczka był taki okres kiedy to często odwoływano się do historii, żądając wybudowania dużego zakładu przemysłowego. W przemyśle widziano przyszłość prastarego grodu. Oczywiście
[…] nie nie wskórano. Dwadzieścia wiek ma swoje prawa. Fakt, że kiedyś w mieście nad Wissą egzystowały gorzelnie, browary, młyn, garbarnia, wcale nie dowodzi, że dzisiaj musi powstać ogromny kombinat przemysłowy.
Ale Szczuczyn — na szczęście — wyszedł się iluzji. Przede wszystkim ojcowie miasta dokładnie określili jego podstawową funkcję, jaką powinno dzisiaj spełniać: najlepiej i najpełniej służyć rolnikom z okolicznych wsi. Państwowy Ośrodek Maszynowy, Spółdzielnia Usługowo-Wytwórcza, Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” spełniają w obecnych warunkach mniej więcej taką samą rolę, jaką kiedyś spełniały gorzelnie i browary, rzemieślnicy i kupcy.
— Rzecz tkwi w tym, aby ta obsługa była coraz lepsza — mówi przewodniczący Prezydium MRN, Kazimierz Mańkowski.
— Dlatego zakłady nastawione na obsługę rolnictwa posiadają perspektywy rozwojowe. Spółdzielnia Usługowo-Wytwórcza produkuje wyroby betonowe (ściany, belki, stropy) oraz wykonuje na wsi dla kółek rolniczych drobne inwestycje: bazy, garaże, wiaty, magazyny nawozowe. Spółdzielnia osiąga rocznie produkcję wartości 7,5 mln złotych. Jak na Szczuczyn — dużo.
Dużo ale jednocześnie mało. Grajewska wieś buduje się na potęgę. Zapotrzebowanie na materiały budowlane oraz realizację drobnych inwestycji wzrasta z każdym rokiem. Czy spółdzielnia podoła? W obecnych warunkach — raczej nie. Chyba że byłoby urządzenie odpowiedniego zaplecza technicznego, rozbudowa pomieszczeń produkcyjnych, ponieważ podobny zakład na pewno jest potrzebny w Szczuczynie.
Następna sprawa: handel. Monopolista jest tutaj Gminna Spół[…]
[…]dzielnia. Owszem, w ostatnich latach wybudowała w mieście sporo magazynów, zresztą bardzo potrzebnych, więcej, koniecznych. Ale gorzej rzecz się ma ze sklepami. Przeważnie mieszczą się one w starych budynkach. A przecież do miasteczka przyjeżdżają rolnicy nie tylko z powiatu grajewskiego, ale również ełckiego, a nawet kolneńskiego i płaskiego.
Szczuczyński handel czeka na odnowę.
Do niedawna ojcowie miasta w żaden sposób nie mogli rozwiązać problemu zatrudnienia kobiet. Korzystając jednak z pomocy władz powiatowych stworzyli zakład wikliniarski. Ponad sto kobiet wypłata dzisiaj eleganckie koszyczki, które wędrują na eksport, przysp[?] rając krajowi dewiz. Kobiety pracują także w miejscowej fabryczce mydła.
Szczuczyn spełnia również rolę lokalnego ośrodka oświatowego, nawiązującego do pięknych tradycji sławnego kolegium pijarów, którego wychowankowie zapisali się złotymi zgłoskami w dziejach polskiej nauki. Oprócz dwóch szkół podstawowych, w tym jednej Tysiąclatki, miasteczko posiada także Technikum Ekonomiczne oraz Zasadniczą Szkołę Mechanizacji Rolnictwa. Szczuczyńskie szkoły i dzieci słyną z wysokiego poziomu nauczania.
Ale może powróćmy na chwilę do miasta, z którego tak chciał uciekać Onufry Zagłoba, molestując pana Michała. „A ty, Michale, do ekspedycji? Żywo do ekspedycji! Niechże tu piskorze w tym błocie szczuczyńskim zostają, a my posiedzimy do Białegostoku, gdzie może i innych ryb dostaniem...” „Jakże z tym błotem. Anno Domini 1970?”
W ostatnich latach szczuczyńskie ulice zmieniły się nie do poznania. O ile zaraz po wojnie tylko jedna ulica posiadała nawierzchnię twardą, to obecnie niemal wszystkie już wybrukowano, w przyszłym roku położono na ulicach Łomżyńskiej, Kilińskiego i Szczuki asfalt. Asfaltową nawierzchnię otrzymają wkrótce ulice przylegające do głównej ulicy miasta. Na wszystkich ważniejszych ulicach ułożono także chodniki.
Przebudowa instalacji telefonicznej i elektrycznej, założenie lamp jarzeniowych, urządzenie na rynku pięknego skweru, remonty starych budynków. Chyba można śmiało mówić o generalnych porządkach w mieście nad Wissą. Oczywiście, potrzeby są znacznie większe, ale nie od razu Szczuczyn przebudowano.
Budownictwo mieszkaniowe. Może najpierw o budownictwie jednorodzinnym. Dotychczas rocznie szczuczynianie budowali przeciętnie do[…]
